Chyba żadne inne miasto (a może o czymś nie wiem?) nie wpadło jeszcze na pomysł cyklu, który byłby tak intrygujący. Kino MUZA w Poznaniu już po raz kolejny zaprasza nas na seans w ciemno. Randka z filmem jest bowiem nietypowa - nie wiemy, kogo zobaczymy na ekranie! Wchodzimy. I do momentu, w którym zacznie się kręcić taśma, popłyną pierwsze dźwięki i ukaże się pierwszy obraz nie wiemy, czego można się spodziewać.
Ryzykowne?
Myślę, że repertuar jest ostrożnie dobierany, tak by żaden widz nie czuł się oszukany ani zawiedziony po filmie.
Poza tym wielką zaletą tego cyklu jest niespodzianka. W codzienności, gdzie dostęp do informacji jest nieograniczony, kogóż pociągają jeszcze zagadki, tajemnice, niewiadome? Jeśli was - to ten cykl jest właśnie dla was.
W jego ramach można było obejrzeć takie produkcje jak "Tom", "Tylko kochankowie przeżyją",
"12 gniewnych ludzi" czy "Nocny Kowboj". Nie twierdzę, że z każdego z tych filmów wyszłabym z poczuciem, że było naprawdę warto, ale część z nich z wielką ochotą obejrzałabym na dużym ekranie, co w żaden inny sposób nie jest możliwe w przypadku filmów z XX wieku.
Sprawdźcie więc sami i być może do zobaczenia w MUZIE !
http://www.kinomuza.pl/index.php/pl/aktualnosci/0,2,0,845,kino-w-ciemno
wtorek, 27 maja 2014
czwartek, 15 maja 2014
Happy End? A może nie?!
Gdy w ręce wpadnie wam ulotka, lub gdy traficie na stronę Multikina, spójrzcie na repertuar komercyjnej machiny do innych światów. Jak myślicie, ile z tych filmów zakończy się szczęśliwym zakończeniem?
Pomyśl chwile bratku
dojdź do wniosku, że
9 na 10 z tych filmów
na bank zdołuje cię
Wychodzę, z założenia, że lepiej jest wyjść z kina zdołowanym przez ambitne kino, które
z górnolotnym problemem może zagnieździć się w naszym umyśle na dobrych parę godzin,
z górnolotnym problemem może zagnieździć się w naszym umyśle na dobrych parę godzin,
niż wyjść z niego zdołowanym przez szmirowate zakończenie "pozytywnego" filmu.
Pozytywny film maskujący się pod hasłem "komedia". (BTW-skoro komedie nie są śmieszne, może powinien powstać nowy gatunek filmowy, który rzeczywiście wywoływałby śmiech?)
Pozytywny film, który ma ci uświadomić, że życie i tak zagra ci na nosie, bo nie spotkasz w nim przystojnego bruneta ani zaczarowanej taksówki, która przewiezie cię po nocnym Paryżu
1) Schemat
Zaspał. Wstał lewą nogą i wylała mu się kawa. Szef wywalił go z pracy... i tak dalej i tak dalej.
Lecz nie martw się, wszystko dobrze skończy się!
Fabuła narzuca falę nieprawdopodobnych wydarzeń, a zbiegi okoliczności wyskakują zza każdego zakrętu. Na początku filmu można mniej więcej odgadnąć zakończenie.
2) Pozytywna energia czy czarna dziura?
W zależności od produkcji otrzymujemy przewidywalny, lecz miły dla oka efekt końcowy albo film wyssany z wszystkich prawdziwych reakcji i emocji. Jasne, niektórzy lubią chodzić na typowe "odmóżdżacze", ale według mnie ich wartość mieści się w znużonym spojrzeniu.
3) Gdzie się podziały wszystkie nasze problemy?
Na co dzień lubimy się zamartwiać i jesteśmy pochłonięci wszystkimi przeciwnościami jakie wskakują nam na plecy. Idziemy do kina i na chwilę możemy żyć innym życiem. Czyimś życiem. Dlaczego po seansie mam stwierdzić że mój żywot jest do ****? Lepiej byłoby poprzeplatać uśmiech losu z problemami do pokonania. Scenariusz idealny? :)
Wyszło na to, że dobrze zrobione happy endy nie są takie złe. W końcu "przeamerykanizowanie" nikomu nie wychodzi na zdrowie.
czwartek, 1 maja 2014
Dokąd prowadzą wszystkie filmowe drogi?
"Tory prowadzą do miasta, zwiastując niewiadomej przyszłości."
Ta podpowiedź może wciąż dla wielu być zagadką. Zagadką, którą odkrycie nie pozwoli na ujrzenie czegoś spektakularnego. Nie będzie to nic ekscytującego, nie przejmie przerażeniem. Nie będzie krokiem na przód, a może być nawet krokiem w tył. Może wydobyć na światło dzienne zakurzone wspomnienia.
Zainspirowana filmwebowym klipem postanowiłam napisać o debiucie (1955) indyjskiego reżysera Satyajit'a Ray'a. Film "Droga do miasta" jest w rzeczywistości zapisem obrazów zupełnie kontrastującym z terminem "kino". Czym kino jest samo w sobie? Na pewno dla każdego z nas jest czymś innym, jednak w ostatnich latach na czele list skojarzeń znajdzie się Johnny Deep, Marylin Monroe i cała reszta świty z Hollywood. A warto pamiętać, że codzienność i prostota niesie w sobie tyle samo uroku i piękna, co gwiazdorskie insygnia. Aktorami w "Drodze do miasta" są zwykli ludzie, a zamiast szalonych musicalowych piosenek z Bollywood postawiono tu na humanizm i społeczeństwo. Terkoczący pociąg, stara ciotka z laską, bose stopy w polu - to wymowa dnia dzisiejszego, którą obserwuje kilkuletni chłopiec prowadzący nas przez film.
A jakie elementy tworzą naszą codzienność?
http://www.filmweb.pl/video/na_skroty/Droga+do+miasta-33352
"Wreszcie odnalazłeś swoją drogę"
Dla niektórych droga była wszystkim, a więc była po prostu sposobem na życie, nową szansą i możliwością bycia odpowiedzialnym tylko za siebie. Snucie się w marzeniach o nierzeczywistości i nieustająca pogoń za szaleńcami pragnącymi wszystkiego naraz. Podążanie za głosem słońca, promieniami serca i przebłyskami rozumu. To właśnie życie "W drodze".
"Takie wybraliśmy życie. Jedno jest pewne: nie ujrzymy raju"
Tan gangsterski dramat znany pod nazwą "Droga do zatracenia" wyreżyserował w 2002 roku Sam Mendes (znany z American Beauty i Skyfall). Tu ważnym elementem, w okół którego skupia się fabuła również jest chłopak. Nie ma jednak tak spokojnego życia, jak hinduski kolega, odkąd staje się świadkiem morderstwa.
"Wielka szansa trafia się tylko kilka razy w życiu. Kto chce żyć z poczuciem, że jej nie wykorzystał?"
Te słowa słyszy bohater grany w "Drodze do szczęścia" przez Leonardo di Caprio. Jego życiową partnerkę z którą kroczy w złym kierunku gra Kate Blanchet. Razem próbują udowodnić, że życie nie kończy się w chwili, z którą zaczyna się je dzielić z gromadką dzieci. Hollywoodzkie problemy, hollywoodzkie wykonanie. Słodko-gorzkie z happy-endem.
Przez lata dążono do przebaczenia (Droga do przebaczenia 2007), zapomnienia (droga do zapomnienia 2014). Kierowano się głodem przygód (droga do El Dorado) albo pragnieniem wolności(droga do wolności 2001). Celem było piekło (droga do piekła 2007) dom (droga do domu 1999) północ (2012) albo Hiszpania (2013). Czasami znajdowało się wszystko, a czasami zostawało się z niczym (droga donikąd 2007). Jednak z każdym przebytym kilometrem coraz lepiej znało się siebie, wytarte podeszwy sugerowały znajomość swoich możliwości, słabości i mocnych stron.
Bo wszystkie filmowe drogi prowadzą wgłąb nas.
Ta podpowiedź może wciąż dla wielu być zagadką. Zagadką, którą odkrycie nie pozwoli na ujrzenie czegoś spektakularnego. Nie będzie to nic ekscytującego, nie przejmie przerażeniem. Nie będzie krokiem na przód, a może być nawet krokiem w tył. Może wydobyć na światło dzienne zakurzone wspomnienia.
Zainspirowana filmwebowym klipem postanowiłam napisać o debiucie (1955) indyjskiego reżysera Satyajit'a Ray'a. Film "Droga do miasta" jest w rzeczywistości zapisem obrazów zupełnie kontrastującym z terminem "kino". Czym kino jest samo w sobie? Na pewno dla każdego z nas jest czymś innym, jednak w ostatnich latach na czele list skojarzeń znajdzie się Johnny Deep, Marylin Monroe i cała reszta świty z Hollywood. A warto pamiętać, że codzienność i prostota niesie w sobie tyle samo uroku i piękna, co gwiazdorskie insygnia. Aktorami w "Drodze do miasta" są zwykli ludzie, a zamiast szalonych musicalowych piosenek z Bollywood postawiono tu na humanizm i społeczeństwo. Terkoczący pociąg, stara ciotka z laską, bose stopy w polu - to wymowa dnia dzisiejszego, którą obserwuje kilkuletni chłopiec prowadzący nas przez film.
A jakie elementy tworzą naszą codzienność?
http://www.filmweb.pl/video/na_skroty/Droga+do+miasta-33352
"Wreszcie odnalazłeś swoją drogę"
Dla niektórych droga była wszystkim, a więc była po prostu sposobem na życie, nową szansą i możliwością bycia odpowiedzialnym tylko za siebie. Snucie się w marzeniach o nierzeczywistości i nieustająca pogoń za szaleńcami pragnącymi wszystkiego naraz. Podążanie za głosem słońca, promieniami serca i przebłyskami rozumu. To właśnie życie "W drodze".
"Takie wybraliśmy życie. Jedno jest pewne: nie ujrzymy raju"
Tan gangsterski dramat znany pod nazwą "Droga do zatracenia" wyreżyserował w 2002 roku Sam Mendes (znany z American Beauty i Skyfall). Tu ważnym elementem, w okół którego skupia się fabuła również jest chłopak. Nie ma jednak tak spokojnego życia, jak hinduski kolega, odkąd staje się świadkiem morderstwa.
"Wielka szansa trafia się tylko kilka razy w życiu. Kto chce żyć z poczuciem, że jej nie wykorzystał?"
Te słowa słyszy bohater grany w "Drodze do szczęścia" przez Leonardo di Caprio. Jego życiową partnerkę z którą kroczy w złym kierunku gra Kate Blanchet. Razem próbują udowodnić, że życie nie kończy się w chwili, z którą zaczyna się je dzielić z gromadką dzieci. Hollywoodzkie problemy, hollywoodzkie wykonanie. Słodko-gorzkie z happy-endem.
Przez lata dążono do przebaczenia (Droga do przebaczenia 2007), zapomnienia (droga do zapomnienia 2014). Kierowano się głodem przygód (droga do El Dorado) albo pragnieniem wolności(droga do wolności 2001). Celem było piekło (droga do piekła 2007) dom (droga do domu 1999) północ (2012) albo Hiszpania (2013). Czasami znajdowało się wszystko, a czasami zostawało się z niczym (droga donikąd 2007). Jednak z każdym przebytym kilometrem coraz lepiej znało się siebie, wytarte podeszwy sugerowały znajomość swoich możliwości, słabości i mocnych stron.
Bo wszystkie filmowe drogi prowadzą wgłąb nas.
wtorek, 22 kwietnia 2014
Najbardziej oczekiwane adaptacje książkowe 2014 roku
Mówią, że naśladownictwo jest najwyższą formą pochlebstwa. 2014 jest rokiem bardzo odtwórczym, bowiem z literackich storn na srebrny ekran trafi niezmierna ilość historii.
Oby udanych.
To, co mogliście już zobaczyć:
1. Nauka spadania to film, którego bohaterami jest czwórka nieszczęśników, chcących popełnić samobójstwo. Zakładają grupę wsparcia, w której łączą się w bólu i pomagają sobie nawzajem. Deadline: 14 luty. (taki żart słowny ;) dla niezorientowanych: deadline z ang.-ostateczny termin np.zrobienia czegoś do pracy) Kręci Nick Hornby. (Była sobie dziewczyna)
2. Divergent, który cudowni polscy translatorzy przekształcili w czarującą "Niezgodną"
Przyznam, że znacznie chętniej poszłabym do kina po prostu na Divergent (z ang.rozbieżny)- nazwa nieco tajemnicza, mroczna, przywodząca na myśl niekoniecznie baśniową krainę, mocna. Nazwa nie zwodzi. To świat przeszłości, w której na podstawie cech charakteru nastolatki przydziela się do jednej z pięciu frakcji. A w nim dziewczyna, od której życie wymaga czegoś więcej niż by się spodziewała. Film to ekranizacja powieści Veroniki Roth, która jest autorką trylogii. Kolejne części to "Zbuntowana" i "Wierna".
3. Serena z gwiazdorską obsadą już trzyma za ogon wielki sukces. Siły połączyli znów Jennifer Lawrence i Bradley Cooper. Trochę o fabule: Londyn, połowa XVIII wieku, czas rozruchów społecznych. Jedyną szansą dla rebeliantów jest ucieczka z kraju. Serena to córka szlachcica, która pomaga im w ucieczce. W czasie jednej z nocnych eskapad fatalny splot okoliczności sprowadza tę młodą damę do łóżka słynnego karciarza i libertyna. Jakież jest jej zdziwienie, kiedy dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, to córka jego największego wroga. (źródło opisu:lubimyczytac.pl)
To, co zobaczycie:
4. Gwiazd naszych wina to zdecydowanie najgorętsza z zapowiedzi. Polskie społeczeństwo czyta!
Księgarze powinni z dumą trzeba przyznać, że książek nie sposób już dostać w prawie żadnej księgarni! (wiem, co mówię ;) ) Fault in our stars, która wyszła spod pióra Johnna Greena rozpaliła na nowo entuzjazm z oczekiwania na dobry film!
5. Dawca
W nim pokładam duże nadzieję, bo książka jest niezwykła, gdzie niezwykła oznacza rzeczywiście nie zwykłą, inną. Z perspektywy mogę powiedzieć że jest to Orwell dla wrażliwszych, który nie sprawia że popadasz w tygodniową konsternację. Antyutopia opowiada historię kilkuletniego Jonasza, który staje przed wyborem... Tą historię trzeba po prostu poznać! :) Reżyseruje David Yates.
6. Więzień labiryntu, czyli kolejna propozycja dla młodzieży, która trzyma w niepewności już po obejrzeniu zwiastuna. Zapowiada się świetnie.
7. Ben Affleck w Zaginionej dziewczynie podtrzymywać będzie klimat grozy i na pewno nie pozwoli ulotnić się naszej niepewności. Sam stanie się głównym podejrzanym morderstwa własnej żony. Co z tego wyniknie? Dowiemy się w październiku.
8. Kosogłos część I
Podział Kosogłosa można było przewidzieć (tak samo było z Insygniami Śmierci).Widać producenci lubują się w pochłanianiu napięcia z ust widowni i banknotów z ich portfeli.
Myślę, że w przypadku Igrzysk Śmierci będzie to średnia decyzja. To nieziania jednak faktu, że do listopada jeszcze dużo czasu...
środa, 16 kwietnia 2014
Aktor - winny czy ofiara?
Znajdują się w błędnym kole. Są podziwiani i wielbieni, lecz także oskarżani o wielowymiarową niezdrową modę. Bo zbijają kokosy, bo mają wygórowane zachcianki, bo za zagranie krótkiego epizodu żądają kroci. Bo z nich młodzież bierze wzór, widząc na ekranie śmigających na motorach gangsterów, wiozących dziewczyny o rozmiarze 26. Gdzieś w tym wszystkim stracono poczucie, że to tylko ludzie, a nie marionetki, których uroda warta jest dwóch dych za bilet.
Podjęto jednak wysiłek, by wyjść naprzeciw pułapkom cywilizacji, zwrócić się prawie bezpośrednio (bo również przez ekran) do tych, którzy być może tego potrzebują.
Fanning i Prieto vs bulimia
Elle Fanning zagrała w krótkim, zaledwie 8-mintowym klipie Rodrigo Prieto - reżysera nominowanego do Oscara.
Dlaczego?
Prieto opowiada, że podjął się tego zadania kiedy Rhea Scott i Jacqueline Bosnjak poprosiły go o stworzenie filmu, który przemówi do "społecznego sumienia". Szukając inspiracji przyszedł mu do głowy problem zaburzeń odżywiania. Tematu tego dotknął osobiście, gdyż jego córka Ximena parę lat temu chorowała na anoreksję. Prosząc ją o pomoc stworzył coś zupełnie nowego-nie jest to dokument ani ogłoszenie społeczne wzywające do rozsądku. Jak mówi sam, jego celem było stworzenie autentycznej opowieści, a przez narrację bohaterki przemówienie do umysłów nastolatek, których często nieświadomie obrana droga prowadzi prosto do poważnych chorób,
z konsekwencjami na całe życie.
Siła filmu
Jak więc uchronić społeczeństwo od popadania w choroby, gdy Hollywood promuje nierealny wizerunek ciała? Reżyser odpowiada, że film, będący potężnym medium może działać w dwie strony, a film, który stworzył pokazuje, że już czas by ten trend odwrócić. Ma świadomość, że jedno Likeness nie wstrzyma całego procesu, lecz ma także nadzieję,że młodzież zobaczywszy go poczuje impuls, będący krokiem w dobrą stronę. Bo najważniejsze by o tych problemach mówić a nie chować je w sobie.
cały wywiad w języku angielskim można przeczytać pod tym adresem:
Operacjom plastycznym mówią nie
Maryl Streep dowcipnie mówi, że woli starzeć się z wdziękiem. Emma Thompson uważa, że to straszne, że ludzie oczekują iż 60-latki będą wyglądały na 30 lat młodsze.
Tak samo twierdzą Jodie Foster, Julianne Moore i Julia Roberts.
Bez makijażu? Proszę, śmiało!
Celebryci przyzwyczaili nas do perfekcyjnej cery, lśniących włosów i spojrzenia tak świeżego, jak po 10-godzinnym śnie. Taki ich obraz siedzi nam w świadomości i do takiego jesteśmy przyzwyczajeni. "Złapana bez makijażu. Tylko u nas!" - brak tu logiki. Ludzie sami tworzą z aktorów lalki barbie, podniecając się i trąbiąc na około, gdy zobaczą je w zwyczajnej wersji, bez czerwonego dywanu. Tym czasem gwiazdy nie mają nic przeciw temu, by widzieć je bez makijażu. Przecież są tylko ludźmi, którzy tak jak ja i Ty lubią czasem wyjść na spacer z psem, pobiegać lub wyskoczyć do sklepu w dresie niezauważenie.
Sharon Stone
środa, 26 marca 2014
A gdyby tak...Teatr Telewizji? Recenzja "Next-Ex"
.
„Next-Ex” to jeden z najnowszych
spektakli Teatru Telewizji. Wyreżyserowany został w 2012 roku przez producenta
takich światowej sławy produkcji, jak „W ciemności”, „Plac Zbawiciela” i „Dzień
świra” – Juliusza Machulskiego. Reżyser w rolach obsadził: Małgorzatę
Zajączkowską, Krzysztofa Stelmaszyka, Jana Englerta, Annę Seniuk, Julię
Rosnowską i Jakuba Firewicza. Sztuka jest współczesną komedią wyraźnie
ukazującą różnice i konflikt pokoleń. Głównym motywem spektaklu jest
przedstawienie rodzicom przez jedynaczkę kolejnego narzeczonego.
Reżyser posyła szeroki uśmiech do
starszego widza, równocześnie puszczając oko do młodego odbiorcy. W zabawny
sposób krzyżuje ze sobą dwa zupełnie odmienne punkty widzenia, dwa różne
światy. Ojciec Marysi, inteligent, przekonany o wszelakiej niekompetencji
wybranków córki, testuje ich pytaniami z najróżniejszych dziedzin – od gotowania
zup po ruch hipisowski (wywołując u odbiorców wybuchy śmiechu) by w końcu twierdzić,
że nie nadają się dla jego ukochanej „królewny”. Aktorstwo na bardzo dobrym
poziomie sprawia, że oglądanie spektaklu jest przyjemnością, a bohaterowie
szybko zyskują naszą sympatię. Na szczególne wyróżnienie zasługuje, moim
zdaniem, Anna Seniuk, grająca babcię 20-latki. Jak to zwykle z babciami bywa,
jest niezwykle bezpośrednia i nie zawaha się przed niczym, gdy za cel obiera
dobro wnuczki. Błyskotliwe dialogi postaci, ich inteligentne wypowiedzi
sprawiają, że komedia nie wydaje się być dziełem na niskim poziomie, a ponadto
skłaniają do refleksji. Warto wspomnieć o świetnych, choć wcale nie
widowiskowych kostiumach, które uwypuklają różnice międzypokoleniowe i tworzą
między bohaterami wyraźny kontrast. Kolejnym plusem sztuki jest niespodziewany
zwrot akcji, dodatkowo przykuwający naszą uwagę, a także finalne wyjaśnienie
uknutej przez Marysię intrygi, o której widz przez cały czas nie ma pojęcia.
Wykorzystany przez Machulskiego schemat, polegający na nieporozumieniu sprawia,
że komedia jest ciekawa do samego końca. W całym tym zabiegu reżyser dokonał
jeszcze jednej, bardzo ważnej rzeczy – stworzył międzypokoleniową więź między
bohaterami, a także przypomniał o niej widzom.
Nie powinien dziwić więc fakt, że
„Next-Ex” otrzymał tytuł najlepszej polskiej komedii współczesnej, a także trzy
inne nagrody na festiwalu „Dwa Teatry”. Bawi, zaskakuje i odpręża. Jest to
spektakl pełen humoru, doskonały do obejrzenia z całą rodziną.
niedziela, 16 marca 2014
"Obietnica"- recenzja
Jeśli
„Obietnica” miała być istotnie obietnicą dobrego filmu, to od dziś nie ufam
reżyserom, bo utwierdziłam się jeszcze bardziej w przekonaniu, że wszyscy kłamią. Film zawiódł mnie na całej linii.
"Obietnica" opowiada o niczym. Teoretycznie jest to miłość i oddanie, przyjaźń i
odrzucenie, a poza tym nienawiść ludzka i problemy rodzinne. Brakuje tylko
klowna, który krzyknąłby: FIGA!
Cały
ten płacz, całe to udawanie. Nie po raz pierwszy, choć jest to wielką
rzadkością, zdarzyło mi się przy scenie płaczu nie pomyśleć „ciekawe, jaki ma
sposób”. Zwykle się zastanawiam, jak aktorzy doprowadzają się do płaczu,
próbując rozgryźć ich sztuczki. Sceny te mają wyrazistą moc, wielką siłę
przebicia i własny charakter. Ta scena była porażką. Widz został jak gdyby
umyślnie uświadomiony w tym, że ekranowa historia nie ma sensu, a ludzie tylko
(przepraszam za kolokwialne wyrażenie) odwalają swoje role. Płacz jest
wymuszony, sztuczny, prawie śmierdzi chińskim plastikiem. Jakby aktorzy były
maszynami, a zaraz ktoś miał przerwać tę scenę i krzyknąć „Dobra! A teraz grasz
euforię. Uśmiech na twarz, figlarne błyski w oczach, ekstaza po prostu.”
Nie
chcę demontować emocji na części. Główna aktorka zrobiła to za mnie. Przez całe
ciągnące się parę minut udowadnia, że kino to tak naprawdę jedna wielka
maskarada, w której jako marna kukiełka, przyszło jej brać udział, a scenariusz
nie porywa. Ani widza ani jej.
0
dorosłych na sali kinowej. Może ten film był przeznaczony dla młodzieży? Może
jedynie oni powinni go zrozumieć? Czuję się dziwnie należąc do tej grupy i nie
pojmując go wcale.
1
wątek, w dodatku kiepski, ciągnący się przez całe półtora godziny. Ja rozumiem,
że trudno, że niby era cyfryzacji, że niby problemy nastolatków, i „co tu
jeszcze do pioruna pokazać!?”, ale czy wymaganie osadzonego w tej konwencji
drugiego wątku to zbyt wiele?
2
dobrych aktorów:
Chyra i Ogrodnik. Z największą przyjemnością pragnę oznajmić, że mamy polskiego
(i to młodszego!) Orlando Blooma. :D
Chyra i Ogrodnik. Z największą przyjemnością pragnę oznajmić, że mamy polskiego
(i to młodszego!) Orlando Blooma. :D
W „Obietnicy” być może
nie wznosi się na szczyty (ani nawet na pagórki) ale jest charakterystyczną
postacią, która czymś zaskakuje.
Dosłownie każda głowa z tu
obecnych mogłaby zostać pierwszoplanową postacią. Została ona. Jeśli nie
wygląd, to co zaważyło? Intelekt?
Kolejna niezmiernie irytująca rzecz w filmie to zachowania głównych bohaterów. Jaki stan umysłu polskiej młodzieży stwierdzi ktoś wychodząc z kina? Psycholog nazwałby to zaburzeniami psychicznymi z domniemaniem nerwicy, natomiast zwykły zjadacz chleba będzie zadowolony, że utwierdził się we własnym „wandale, ćpuny i gwałciciele!”. Czy naprawdę chcemy żeby polskie nastolatki takie były / miały taką opinię? Czy kręcone o nas filmy muszą zawsze opierać się na schemacie: miłość, hajs, Internet, zabawa i problemy (żeby choć egzystencjalne!) ? To strasznie krzywdzące, a przy tym interesujące jedynie dla nielicznej grupy odbiorców.
876543
durnych dialogów. Gdyby była choć jedna złota myśl, w tym filmie, gdyby choć
raz pomyśleć „zapamiętać, zapamiętać!”. Nie. Gdyby choć jedna błyskotliwa
wymiana zdań, pomyśleć „”dobre, dobre!”. Nie. Gdyby choć trochę mniej flaków
typu „Jak się czujesz?” i „ok”. Też nie.
Nie chcę mówić samych negatywów. Reżyser na pewno się starał, bo trudno jest zrobić film, który spodoba się młodym ludziom i do nich trafi. Aktorzy - może mają potencjał, może po prostu nie dali z siebie wszystkiego.
Jednak porównanie do "Sali Samobójców" Komasy to zdecydowane przegięcie.
Nie chcę mówić samych negatywów. Reżyser na pewno się starał, bo trudno jest zrobić film, który spodoba się młodym ludziom i do nich trafi. Aktorzy - może mają potencjał, może po prostu nie dali z siebie wszystkiego.
Jednak porównanie do "Sali Samobójców" Komasy to zdecydowane przegięcie.
Zapracowany Ogrodnik, czyli Dawid Ogrodnik w RMF Classic!
Okrzyknięty jednym z najzdolniejszych aktorów nowego pokolenia otrzymał 10 marca polską nagrodę - Orła za rolę w filmie "Chce się żyć". O statuetkę rywalizował z największymi szychami polskiego kina: Robertem Więckiewiczem i Januszem Gajosem. Nic dziwnego, że gdy odbierał statuetkę, nie wierzył, że dzieje się to naprawdę...
Teraz, mimo że zapracowany, ciągle w biegu, bynajmniej nie w poszukiwaniu kolejnych ról, a ze scenariuszami, znalazł chwilkę na rozmowę (nie kolejny wywiad!) do rmf classic.
Na antenie 16 marca od 9:30.
http://www.rmfclassic.pl/program/Bliskie-Spotkania-zapraszamy-po-wakacjach,91.html
Teraz, mimo że zapracowany, ciągle w biegu, bynajmniej nie w poszukiwaniu kolejnych ról, a ze scenariuszami, znalazł chwilkę na rozmowę (nie kolejny wywiad!) do rmf classic.
Na antenie 16 marca od 9:30.
http://www.rmfclassic.pl/program/Bliskie-Spotkania-zapraszamy-po-wakacjach,91.html
sobota, 1 marca 2014
Oscary - robi się gorąco!
Reżyserom już pocą się dłonie, aktorzy przebierają nerwowo nogami, scenografowie obgryzają paznokcie, a widzowie drżą z niecierpliwości.
Bo gala rozdania Oscarów już za kilkanaście godzin! Gdzie oglądać?
Bo gala rozdania Oscarów już za kilkanaście godzin! Gdzie oglądać?
- W nocy z 2 na 3 marca CANAL+ jako jedyna telewizja w Polsce przeprowadzi transmisję 86 gali wręczenia Nagród Amerykańskiej Akademii FIlmowej. Rozpocznie się o 2:30 w nocy. Poprzedzi ją półgodzinna relacja z czerwonego dywanu, sprzed Dolby Theatre.
- We wtorek, 4 marca o 21:00 również w CANAL+ można będzie obejrzeć skróconą wersję uroczystości.
- Żadna polska stacja nie prowadzi streamingu online na żywo w internecie. Linki do portali z transmisją na żywo pojawiają się jednak zawsze tuż przed rozpoczęciem ceremonii.
Nie chcę tu za darmo reklamować CANAL+, ale osoby, że tak powiem "obawiające się" oglądania online bądź ściągania filmów z sieci, powinien ucieszyć fakt, że na antenie można teraz zobaczyć takie filmy, jak:
Poradnik pozytywnego myślenia, Nędznicy, Anna Karenina, Życie PI, Wróg numer jeden, Lincoln.
Wracając do Oscarów.
Użytkownicy z filmwebu już wybrali.
I co? Ha, ha! Amercan Hustle, wcale nie jest tak pozłacany! Najwięcej głosów zgarnął "Wilk z Wall Street", zwyciężając w plebiscycie 4 razy (na 5 nominacji).
Według kinomanów zostałby najlepszym filmem, z najlepszą reżyserią, za główną rolę męską (DiCaprio)
i scenariusz adaptowany
Wśród kobiet królowałaby Cate Blanchett Blue Jasmine, za najlepszą rolę pierwszoplanową. Mistrzami drugiego planu społeczność filmwebu okrzyknęła Jenniffer Lawrence za rolę w American Hustle, oraz Jareda Leto z "Witaj w klubie".
czwartek, 27 lutego 2014
Jak uwierzyć w tożsamość Christiana Bale'a?
Dziś ma 40 lat i jest znany na całym świecie, jako jego wybawiciel w czarnej pelerynie. Za kogo jeszcze się podawał?
1992
W wieku 17 lat namierzono go, podającego się za niejakiego Jack'a Kowboja w musicalu "Gazeciarze".
1994
Dwa lata później jako uroczy Laurie z Małych Kobietek występował przy muzyce Thomasa Newmana.
1998
Nim stał się idolem, grał w filmie o tym tytule. Glam-rock. Bohater kryjący się w cieniu, samowystarczalny - oto ktoś, kogo grał. A może rzeczywiście był?
2000
Aby wyrzeźbić ciało do "American Psycho" ćwiczył z osobistym trenerem 3 godziny dziennie po 6 dni w tygodniu. Zabójca perfekcjonista.
2004
Aktor do roli w "Mechaniku" schudł prawie 50 kilogramów. Podawał się za wycieńczonego psychicznie i fizycznie człowieka, który nie jest w stanie odróżnić urojeń od rzeczywistości.
2005
Gdy nastał początek ery Batmana, wiadomo było, że to zmiennolicy Bale i że nie sposób będzie go schwytać.
2006
Jako doświadczony agent, rola w "Operacji Świt", gdzie wykazał się znajomością survivalu, była dla niego pestką. Za tę rolę dostał nominacje do nagrody "Satelita".
2009
Z roku na rok Bale rósł w siłę. Na planie "Terminatora" swoimi muskułami miażdżył robotom czaszki, zostawiając z nich jedynie śrubki.
2010
Jako Dicky otrzymał nagrodę Oscara za rolę w filmie "FIghter". Trudno było go rozpoznać, gdyż zrzucił sporo kilogramów.
2012
Znów jako Batman Bale stał się nieuchwytnym w żaden sposób idolem. Znów widziano go na siłowni. Znów miał ciało mięśniaka.
2013
Oto Bale jakiego mogliście znać! Jeśli ktokolwiek cokolwiek wie proszony jest o natychmiastowy kontakt. Ścigany nie wyszedł z wprawy, przytył do roli w "American Hustle" 20 kilo. I wciąż ma się świetnie.
Ten człowiek jest po prostu kameleonem. Bardzo utalentowanym w dodatku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




